Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 21 lutego 2011

Raz na wozie, raz pod wozem...

Pewnie kiedyś już o tym pisałem.
Licytuję na Allegro i eBay korzystając z tzw. snajpera aukcyjnego "strzelając" kilka sekund przed zakończeniem aukcji.

Robię to z dwóch powodów. Po pierwsze - praktycznie do samego końca aukcji nikt nie wie, że się nią interesuję. Czasem obraca się to przeciwko mnie, bo wystawiający zaniepokojony pozornym brakiem zainteresowania kończy aukcję przed czasem. Trudno.
Po drugie, oszczędzam czas i nerwy. Ustawiam snajpera na maksymalną kwotę, jaką przeznaczam na zakup i... zajmuję się czymś innym.
Często pomiędzy "wycelowaniem" snajpera, a zakończeniem aukcji upływa sporo czasu. Bywa, że są to dwa, trzy tygodnie. Czas mija. Do skrzynki trafia wiadomość "Gratulacje! Wygrałeś aukcję nr 1446313.... itd. "
Czytam i dziwię się. Czy to naprawdę ja zalicytowałem? Po co?

Ostatnio zdarzyło mi się to kilka dni temu. Chodzi o tę aukcję.
Przyjrzałem się zdjęciom. Coś tam jest pomiędzy herbami, tam gdzie na szelągach Augusta Trzeciego Sasa umieszczano tajemnicze literki, ale co to dokładnie jest, nie wiadomo. Na dodatek patyna dosyć nieciekawa - gruba, zielonkawo-brązowa warstwa, pod którą czasem kryje się tylko gładki krążek z nikłymi śladami rysunku. Ta niby-literka na zdjęciu wygląda na V, a taką monetę już mam i to w dwóch wariantach. No nic. Przelew poszedł. Po kilku dniach poczta dostarczyła kopertę.
Rozpakowałem, i już nie żałuję, że zalicytowałem.



To nie V tylko N

Czapski 2844, Gumowski 2048 (wymienia zbiory Czapskiego i Potockiego, a więc rzadkie, jak coś bardzo rzadkiego), Kopicki 2067 - rzadkość R5, Kamiński 721 - bez stopnia rzadkości (to zdecydowanie najgorszy katalog z serii KAW, monety rzadkie opisuje, jako pospolite i na odwrót), Parchimowicz nie wyróżnił żadnej kombinacji rocznik-literka wyceniając stan czwarty od 22 do 40 złotych.
Gumowski w pracy "Gubin i jego mennice" podaje, 3 warianty z literą N, w tym jeden błędnie, bo 7842 u Czapskiego w rzeczywistości ma N w lustrzanym odbiciu. Pozostają więc 2 warianty (Czapski 2844 - z kropką po POL na awersie i moneta z kolekcji Soleckiego, bez kropki po POL). Do którego zaliczyć mój egzemplarz jeszcze nie wiem, bo zgodnie z przypuszczeniami moneta jest pokryta grubą patyną. Boję się ją usuwać.

Od lat zwracam uwagę na szelągi Augusta III, zgromadziłem pokaźną ilość wariantów i co raz trudniej przychodzi mi wypełnianie pustych miejsc i to bynajmniej nie ze względu na ceny. Jak widać, można jeszcze tanio kupić coś ciekawego. Tyle, że nie wystarczy jaki taki wzrok, przydaje się jeszcze odrobina intuicji.

A że Fortuna kołem się toczy:
Nic to. Za tydzień znów coś upoluję.

wtorek, 15 lutego 2011

Awersy monet Królestwa Polskiego od roku 1835.

Po upadku Powstania Listopadowego Petersburg zadecydował o wprowadzeniu do obiegu w Królestwie Polskim monet dwujęzycznych, na których obok napisów po polsku miały znajdować się również napisy rosyjskie.
1 maja 1834 car wydał ukaz wprowadzający do obiegu w całym cesarstwie nowe monety rosyjsko-polskie. Pierwsze takie monety (złotówki) wybito w Warszawie w roku 1834. Rosyjskie napisy na rewersie nie były jedyną nowością. Zmienił się również awers - polskiego orła na piersi dwugłowego orła rosyjskiego zastąpił święty Jerzy walczący ze smokiem. Godło królestwa Polskiego wylądowało na skrzydle, pomiędzy godłami innych ziem cesarstwa.Wszystko to miało jeden cel - dostosowanie systemu monetarnego Królestwa Polskiego do systemu imperialnego. Każda reguła ma jednak swoje wyjątki. W tym przypadku były to  drobne monety zdawkowe, które nadal miały być bite na stopę polską i na których nie wprowadzono napisów cyrylicą. Mowa o nominałach od jednego do dziesięciu groszy. Z ich rewersów zniknęło słowo "POLSKI" (pozostała polska nazwa jednostki monetarnej - GROSZ). Całkowitej przemianie uległy awersy. Przyjrzyjmy się dokładniej dziesięciogroszówce (rocznik 1840).
Dwugłowy orzeł. Na głowach małe korony cesarskie. Nad nimi trzecia, większa  korona. W szponach prawej łapy berło cesarskie.
w szponach lewej łapy jabłko królewskie.
Prawa łapa, lewa łapa - to oczywiście z punktu widzenia orła, a nie osoby patrzącej na monetę.
Na piersi orła herb Moskwy -  na czerwonej (pionowe kreskowanie) tarczy święty Jerzy w zbroi bez płaszcza, siedzący na koniu skierowanym w prawo, wbijający kopię w paszczę skrzydlatego smoka.

W latach 1835, 1836 i częściowo w roku 1837, herb Moskwy na 10-groszówkach wyglądał tak:
Św. Jerzy w zbroi z płaszczem powiewającym za plecami.

Tarczę otacza łańcuch orderu świętego Apostoła Andrzeja Pierwszego Powołańca. Sam order znajduje się pod tarczą, na tle ogona orła.
Odznaką orderu jest złoty dwugłowy orzeł rosyjski pokryty czarną emalią. Na piersi orła niebieski krzyż świętego Andrzeja z postacią ukrzyżowanego apostoła w naturalnych kolorach, ze złotą opaską na biodrach. Na ramionach krzyża łacińskie litery S.A.R.P. (Sanctus Andreas Russiae Patronus). Odznaka orderu jest zawieszona na złotej koronie cesarskiej z czerwoną emalią.
Łańcuch składała się z trzech rodzajów ogniw:
1, okrągłego medalionu z niebieskim krzyżem X z inicjałami SARP otoczonego czerwonozłotą aureolą, 
2. niebieskiego medalionu z inicjałami P I (Petrus Primus) otoczonego chorągwiami,
3. medalionu z orłem carskim z tarczą św. Jerzego na piersi.




Na każdym skrzydle orła umieszczono po trzy tarcze z herbami.

Skrzydło prawe (po lewej), od góry:
Herb Kazania - skrzydlaty smok w koronie, skierowany w lewo.
Herb Astrachania - królewska korona, pod nią wschodni miecz skierowany ostrzem w lewo.
Herb Syberii - dwa sobole stojące na tylnych łapach trzymające w przednich łapach pięcioszczytową koronę. W tle łuk i dwie skrzyżowane strzały skierowane grotami w dół.





Skrzydło lewe (po prawej), od góry:Herb Polski - orzeł w koronie.
Herb Chersonezu Taurydzkiego - ukoronowany dwugłowy orzeł bizantyński, na piersi tarcza z krzyżem ośmioramiennym.
Herb Finlandii - Ukoronowany lew zwrócony w lewo, stojący tylnymi łapami na skierowanym w dół wygiętym mieczu trzymanym w lewej przedniej łapie. W prawej przedniej łapie miecz prosty skierowany w górę.

Poniżej łap, po bokach ogona znak mennicy warszawskiej - litery M W
(w katalogu G. M. Romanowa podano M. W. - jednak jak dotąd nie widziałem monet z kropkami po literach znaku mennicy).
Ogon orła - różna ilość piór i kształt (zależnie od rocznika i wariantu stempla).

Zadziwiająca ilość szczegółów, zwłaszcza jeżeli uświadomimy sobie, że identycznie wyglądały awersy pięciogroszówek - bilonowych monet o średnicy 17 mm, ważących mniej niż półtora grama.

Warto dokładnie przyglądać się monetom.

sobota, 12 lutego 2011

Dwa grosze

Dzięki spostrzegawczości i uczynności jednego z czytelników bloga mogłem przed chwilą dodać do katalogu dwa warianty stempli awersów dwugroszówek.
Roczniki 1999 i 2009.
W obydwu przypadkach mamy do czynienia z różnymi położeniami znaku mennicy.
 
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że katalogi sieciowe są właściwym rozwiązaniem. Nie neguję wartości katalogów drukowanych - choćby z powodu niezależności od zasilania i dostępu do sieci. Ale czy cokolwiek stoi na przeszkodzie, by dla własnych potrzeb drukować sobie całość lub część katalogu sieciowego? Wykorzystując możliwości współczesnego oprogramowania można nawet stworzyć dla siebie coś w rodzaju katalogu kartkowego dodrukowując i dopinając (lub podmieniając) nowe strony zachowując aktualność katalogu nawet w przypadku odkrywania nieznanych wcześniej odmian i wariantów.Przewidując taki rozwój sytuacji, nadałem moim katalogom taki, a nie inny układ i przyjąłem odpowiedni system numerowania monet, odmian, wariantów.

czwartek, 10 lutego 2011

Posezonowa wyprzedaż

Na codziennej trasie dom-praca-dom pojawiła się nowa reklama przydrożna
Sam nie wiem, czy mam się cieszyć, czy martwić, że przegapiłem sezon.

Reklama w formie dziś najpowszechniejszej budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony, reklama jest formą informacji konieczną i dla sprzedawcy i dla nabywcy. Z drugiej strony, irytuje mnie jej nachalność i ledwo skrywana pogarda do adresatów reklamy. Założenie, że głupi naród kupi każdy towar.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego twórcy filmów pozwalają stacjom telewizyjnym na przerywanie ich blokami reklamowymi, które burzą wszystko: dramaturgię, nastrój, tempo...
Reklama przestaje pełnić rolę informacyjną i uzurpuje sobie prawo do kształtowania naszych umysłów i zachowań, odnosząc sukces za sukcesem.
Niestety.
Największym "osiągnięciem" tak rozumianej reklamy jest wpojenie w ludzi przekonani, że myśleć nie trzeba, że myślenie jest passé, że analizowanie, zastanawianie się nad czymś są tylko stratą czasu.

I mamy rezultaty.
Sprawdzając, co też nowego pojawiło się na Allegro w moich ulubionych kategoriach natrafiłem na taką aukcję.  Przeczytałem tytuł aukcji raz, drugi...
Najpierw opadła mi szczęka. Bolesław Jagiełło (pomińmy literówki i błędy ortograficzne) to jak dla mnie ciut za dużo. Przecież ten ktoś, kto to napisał funkcjonuje wśród ludzi. Może jeszcze się uczy (nie wiem, czy to dobre słowo, może raczej jest uczony, choć i co do tego mam wątpliwości), może gdzieś pracuje, albo o pracę się stara. Kiedy pomyślę, że los może mnie kiedyś zetknąć z nim lub owocami jego pracy, ciarki chodzą mi po plecach (mechanik samochodowy nie daj Boże).

A potem przyszła refleksja. A może to nie pomyłka, tylko manipulacja? Może ktoś wymyślił sobie, że pisząc tak durny tytuł aukcji, sprowokuje kogoś do krytyki na forum i to napędzi mu mnóstwo klientów. Nie jest to takie nieprawdopodobne, bo w treści aukcji jest prawidłowe imię króla i monetę też dobrze zidentyfikowano.
Myśl, że jesteśmy z premedytacją manipulowani też mnie nie uspokaja. Nie akceptuję czyjegokolwiek przekonania, że mnie i innych ludzi można prowadzić, jak barany na rzeź.

O ile powyższy przykład może wskazywać na perfidną premedytację sprzedającego, to następny Bolesław jest przykładem bezmyślności i niechlujstwa w krystalicznej postaci - Bolesław Chrobry.
Kim jest sprzedawca? Kim będzie!? Kto uczył go czytać, kto uczył historii dlaczego promowano go z klasy do klasy?

PS
Zaczynam się zastanawiać, czy nie skorzystać z tej posezonowej wyprzedaży, bo coraz częściej myślę sobie: "Chyba pora umierać...".

PPS
Nie wiem, być może ta branża też charakteryzuje się sezonowością, ale...

PPPS
Na pociechę poczta dostarczyła takie maleństwo:

Całkiem przyzwoity stan, rocznik czytelny bezdyskusyjnie, są nawet pionowe kreseczki tła wokół godła Królestwa Polskiego.
Może lepiej pójdę na jakąś inną posezonową...

piątek, 4 lutego 2011

Jak Pan znajduje nowe odmiany monet?

Co jakiś czas odbieram e-maile z takim pytaniem. Pora odpowiedzieć.

Kiedyś miałem lepszy wzrok - było łatwiej. Układałem sobie na stole monety.
Wyglądało to mniej więcej tak.
Najlepiej pracowało mi się z "dywanikami" z 20 monet - 5 rzędów po 4 monety w rzędzie. Układałem i zaczynałem się wgapiać. Czasem wystarczał jeden rzut oka. Zazwyczaj jednak trwało to znacznie dłużej. Jedna dwudziestka, potem druga, trzecia... Ważne, żeby zawsze w następnym zestawie była choć jedna moneta z poprzedniego. Wiecie dlaczego?
Teraz ułatwiam sobie życie używając nowej zabawki. Zamiast na stole, układam monety na szybie skanera. Znacznie łatwiej porównywać monety powiększone do rozmiarów spodka pod filiżankę.
Bywa, że różnice są tak duże, że nie mam żadnych wątpliwości - to są różne stemple. Najczęściej nie jest to takie oczywiste i do rozstrzygnięcia wątpliwości trzeba użyć kolejnego narzędzia - programu graficznego.
W moim przypadku jest to GIMP. Legalny i bezpłatny w moim legalnym i bezpłatnym systemie operacyjnym.
Zabawa zaczyna się od uzyskania plików z obrazami monet - każda moneta w osobnym pliku. Używając narzędzia wyboru eliptycznego zaznaczam monetę, później Ctrl-c, Ctrl-Shift-v i już mam pierwszy plik. Zapisuję go pod jakąś nieskomplikowaną nazwą i powtarzam te same operacje z drugą monetą.

Teraz, żeby mieć pewność, trzeba jednakowo ustawić monety. Używając narzędzia "miarka" zaznaczam pionową oś symetrii orła:
Na pasku stanu mam informację, że oś symetrii jest pochylona pod kątem 83,41 stopnia - do 90 stopni brakuje 6,59. Po obróceniu obrazka o ten kąt otrzymuję:
Miarka służy mi też do określania kąta nachylenia znaku mennicy. To dosyć łatwe, bo połączenie liter M i W wyznacza odcinek, którego odchylenie od poziomu łatwo zmierzyć.


Analogiczne operacje na drugim pliku dają mi:

Dla dalszych operacji konieczne jest jeszcze, żeby obydwa pliki miały  takie same wymiary, np. 800 x 800 pikseli.
Już widać, że znak menniczy jest przesunięty. A jeszcze lepiej widać to kiedy wykorzystamy pewną szczególną cechę, którą ludzie dzielą z wszystkimi stworzeniami obdarzonymi zmysłem wzroku. Ta cecha, to zdolność reagowania na dynamiczne zmiany. Łatwiej zauważyć, nawet z daleka, kota przechodzącego przez ogród, niż tego samego kota wylegującego się nieruchomo pod krzakiem. Jak to wykorzystać? Odpowiedź brzmi "animowany gif".
Otwieram w GIMPie pierwszy plik. Później drugi plik korzystając z opcji "otwórz jako warstwy...". Dalej już z górki. "Zapisz jako..." - spośród mnóstwa możliwości wybieramy format GIF i nadajemy plikowi nazwę. GIMP grzecznie pyta, czy chcemy obraz spłaszczyć, czy zapisać w postaci animacji. Nas interesuje ta druga opcja - zaznaczamy i naciskamy "Eksportuj". Teraz trzeba jeszcze podać parametry animacji i nacisnąć "Zapisz". Otrzymujemy taki efekt:

Kliknijcie w to zdjęcie. Wyraźnie widać, że znak mennicy "chodzi" po monecie. Mamy dwa warianty stempla!

Jest też druga odpowiedź na tytułowe pytanie. Włączam komputer, odbieram pocztę i czytam: "Proszę obejrzeć zdjęcia w załączniku. Czy to nowa odmiana?"
Patrzę, czasem obrabiam zdjęcia w opisany wyżej sposób i albo potwierdzam, albo rozwiewam nadzieje pytającego, bo na przykład okazuje się, że pozorne różnice są zasługą różnych kątów oświetlenia.
Nie zawsze jest święto.



poniedziałek, 31 stycznia 2011

Praca, praca, praca...

Po pierwsze, wielkie dzięki za komentarze i opinie na temat katalogu obiegówek III RP.
Jak niektórzy z Was słusznie zauważyli, katalog wymaga paru uzupełnień. Będą dodawane stopniowo - informacje o zmianach odnotowywane są automatycznie i można je śledzić w tym miejscu: "Ostatnia aktywność w witrynie".
Na pierwszy ogień poszła dziesięciogroszówka 1999 - o istnieniu dwóch wariantów wiedziałem dawno, opisałem je w pierwszej wersji katalogu, którą można jeszcze znaleźć na serwerach Interii. Okazało się jednak, że z przyczyn, które okrywa mrok tajemnicy (mówiąc wprost - moje własne roztargnienie) w zbiorze pozostawiłem sobie tylko jeden wariant.
Błąd skorygowałem, zbiór uzupełniłem.

Po drugie, jeszcze większe podziękowania kieruję do wszystkich, którzy wskazali w katalogu luki, o istnieniu których nie miałem pojęcia. I znów mam co robić - muszę przejrzeć parę kilogramów bilonu w poszukiwaniu tego, czego wcześniej nie zauważyłem i czego w związku z tym nie mam w kolekcji.

Po trzecie, znowu mnie przelicytowano. Na Allegro pojawił się niezwykle rzadko widywany trojak z 1835 r. Mój limit okazał się niestety zbyt niski. Szkoda, bo poluję na to już od kilku lat.

Przy okazji przetestowałem metodę na pewne archiwizowanie wybranych aukcji i innych stron www poprzez utworzenie pliku PDF, który można później  przechowywać na własnych serwerach. Próbowałem kiedyś wykorzystywać do tego celu tzw. drukarki wirtualne, ale rezultaty nie były najlepsze - uzyskiwane pliki nie zachowywału oryginalnego układu strony.
Tym razem skorzystałem z usługi sieciowej Convert Web Page to PDF 
i to nie bezpośrednio poprzez wskazaną stronę, tylko przy pomocy rozszerzenia zainstalowanego w Operze,  mojej ulubionej przeglądarce.

W miarę możliwości będę stopniowo zastępował plikami PDF linki do Allegromatu umieszczone w katalogu. Kilka serwisów archiwizujących aukcje Allegro już padło, lepiej się zabezpieczyć przed taką ewentualnością.


Na pocieszenie poczta przywiozła mi całkiem przyjemnego trojaka Zygmunta III Wazy z poznańskiej mennicy.

Moneta reperowana, ale z całkiem przyzwoitą prezencją.

A tę trzygroszówkę jeszcze kiedyś dopadnę...

środa, 26 stycznia 2011

Jado nie patrzo - Post scriptum


A właśnie, że patrzą!

Mimo tego, że jadą.

O pożytkach z jeżdżenia i patrzenia warto poczytać.

Od deski do deski. O monetach tam niewiele, ale na monetach świat się nie kończy...

PPS.
Podsumowując pamiętny rok 2010 zapomniałem o jednym - powtórzyła się sytuacja sprzed piętnastu lat - nie udało mi się wyłuskać z obiegu wszystkich nominałów monet obiegowych, które w tym roku opuściły magazyny mennicy. W roku 1995 teoretycznie było trudniej, bo w grę wchodziły roczniki od 1990 do 1995. Pięciogroszówkę z 1990 r. dopadłem dopiero w grudniu 1996 r, przed samymi świętami.Teraz tylko jeden rocznik, a i tak dwóch nominałów jeszcze nie upolowałem - brak mi 2- i 5-złotówki 2010. 
Co się odwlecze, to nie uciecze, jak mawiali cierpliwi. Żal tylko, że w katalogu, który lada moment będzie gotowy do upublicznienia będą puste miejsca.

środa, 19 stycznia 2011

Jado, nie patrzo...

Od kilku lat jadąc do pracy mijam niepiękną ruderę, na której ktoś kiedyś namalował krótki napis
JADO NIE PATRZO
Coś w tym jest, bo...
Ile czasu zajęło Wam przetłumaczenie tego napisu na poprawną polszczyznę? Będzie łatwiej, gdy przeczytacie to na głos.

Coś w tym jest, bo nie pamiętam kiedy ten napis się pojawił. Zwróciłem na niego uwagę kilka dni temu, zmuszony do jazdy w tempie leniwego spacerowicza (kilkaset metrów dalej są światła sterowane przez pieszych przyciskiem - przyczyna tworzenia się w tym miejscu wiecznych korków). Ludzie jadą samochodami i nie patrzą dokoła. Dla bezpieczeństwa to może i lepiej, ale z drugiej strony... Ileż tracimy nie rozglądając się wokół siebie. Ile piękna, ile powodów do przemyśleń, ile pomysłów na wpisy do blogów :-)
Jadąc dalej powolutku tak sobie właśnie myślałem, ale po chwili dotarło do mnie, że właściwie, to ten napis mógłby  (a może powinien) brzmieć tak
PATRZO NIE WIDZO
Jedziemy, patrzymy, ale nie widzimy. Wzrok prześlizguje się po budynkach, samochodach, przechodniach, reklamach i...
I nic. Zero, nul. Przyzwyczaiła nas do tego telewizja, przyzwyczaiły gazety, przyzwyczaiły wszechobecne w krajobrazie reklamy. Tych reklam jest tyle, że przestają spełniać jakąkolwiek zamierzoną rolę. Jedynym efektem ich istnienia jest dewastacja krajobrazu. Dewastacja, na którą patrzymy, ale której już nie widzimy...

To może teraz, na koniec, co nieco o monetach.

Kupiłem tę monetkę dość dawno, bo w czerwcu 2000 roku. To jeden z moich pierwszych zakupów na Allegro! Mam odnotowany tytuł aukcji: "Półtorak Zygmunta III Wazy rarytas ZZ zamiast 22". Skąd sprzedawca (na nick spuśćmy zasłonę milczenia) wziął tego Zygmunta? Popatrzył - półtorak, a jak półtorak, to Zygmunt III i co z tego, że zamiast SIGIS jest GE WI.
Zapłaciłem całe 3 zł + koszty przesyłki. Fajnie się kiedyś kupowało na Allegro.

Zaniedbuję troszkę bloga, ale to wszystko przez termin publikacji katalogu obiegówek III RP. Terminu, który sam sobie zresztą narzuciłem.
Rozpisałem harmonogram w kalendarzu i nie kładę się spać przed odhaczeniem wyznaczonego zadania. Wygląda na to, że terminu dotrzymam i 29 lub 30 stycznia będę mógł dodać kolejny link w sekcji "Warto zajrzeć!".
Trzymajcie kciuki.

wtorek, 11 stycznia 2011

Profesjonalizm, psia krew!

Obiecałem niedawno, pisząc o Przeglądzie Numizmatycznym 4/2010, że podzielę się z Wami wnioskami z sondażowej próby kontaktu z ogłoszeniodawcami tego kwartalnika.

Myślę, że dwa tygodnie oczekiwania na odpowiedzi wystarczy.

27 grudnia, do czternastu firm numizmatycznych, których ogłoszenia (nierzadko całostronicowe) znalazłem w PN 4/2010, wysłałem prośbę o pomoc w zakupie pięciogroszówki 1840 z dwiema kropkami (po 5 i po GROSZY).

Rezultaty przerosły moje oczekiwania. Niestety w sensie negatywnym.

Najpierw otrzymałem coś takiego:
Delivery to the following recipient has been delayed: Message will be retried for 2 more day(s) Technical details of temporary failure:
The recipient server did not accept our requests to connect. Learn more at http://mail.google.com/support/bin/answer.py?answer=7720
co najprawdopodobniej oznacza, że serwer pocztowy adresata skonfigurowano tak, aby odrzucał e-maile wysyłane z kont GMail, a może nie tylko z GMaila ale również i z innych serwerów. Trudno.

Później przez kilka dni przychodziły odpowiedzi redagowane przez ludzi, a nie automaty:
zapraszam na stronę ........... prawie codziennie pojawiają się tam jakieś monety
Nasza pełna oferta znajduje się na stronie: ..........
Niestety, nie mam takiej monety Pozdrawiam .......
Witam Przykro mi ale nie mamy takiej monety pzd .....
I to wszystko. Cztery odpowiedzi na czternaście bardzo konkretnych zapytań, które bardziej, niż zapytaniami, były po prostu zaproszeniami do zarobienia pieniędzy.

Profesjonalizm? Nie tak go sobie wyobrażam.

Nie twierdzę, że wszyscy zapytani powinni stanąć na uszach, żeby zaspokoić moją zachciankę, ale totalny brak zainteresowania, to chyba przesada.
Zdaję sobie sprawę, że taka pięciogroszówka, to nie moneta, za którą można skasować kilka tysięcy złotych (chociaż...? za egzemplarz w stanie zbliżonym do menniczego?), ale też nie jest to byle co.
Ciekawe, jaki byłby odzew na prośbę o dwójkę GN z Zygmuntem Augustem? Aż żałuję, że nie zapytałem o nią. Tylko co bym z nią miał zrobić?

Szkoda, że w Katowicach na ul. Kościuszki nie ma już Pana Janka. On na takie zapytania odpowiadał zawsze, pamiętał o nich - czasem nawet bardzo długo - i zdarzało się, że po kilku miesiącach potrafił zaskoczyć człowieka nic nie mówiąc i uśmiechając się tylko lekko rzucić na ladę "TO COŚ". Na jedno tylko nie można było liczyć, bo... "Rabat, to stolica Maroka".

Tak się jakoś smutno zrobiło.

Tydzień temu pisałem o przykrych (dla piszącego) konsekwencjach pisania o monetach. Życie potwierdziło to raz jeszcze.
Wycelowałem "snajpera" w tę aukcję z całkiem przyzwoitym limitem.
Gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego, to zapraszam do lektury.
I dziś spośród porannych e-maili najpierw wyłowiłem informację zaczynającą się od: "Aukcja 1398125843 została przedwcześnie zakończona", a później wiadomość od właściciela monety z pytaniem o jej wartość. Pytaniem zainspirowanym wpisem, którym we wrześniu 2010 r. zainaugurowałem mój blog. Cóż miałem odpowiedzieć? Podałem cenę, za którą rok temu kupiłem taką monetę. Na ile sprzedający może liczyć dzisiaj? A któż to może wiedzieć? Rynek wyceni. Trzeba ją tylko dobrze opisać.

Poczta dostarczyła mi dziś dwie monety. Pierwsza, to 10 fenigów 1917 z legendą blisko obrzeża. Kupiłem ją na http://www.ma-shops.com/ za... półtora euro + tyle samo za przesyłkę (moneta nie była dobrze opisana). Parę rzeczy już tak kupiłem :-)
Druga moneta, to kolejny półtorak:


Będzie stanowił ładną parkę z drugim, prawie takim samym. Prawie, bo na tamtym rocznik zapisano w postaci Z 7.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

czwartek, 6 stycznia 2011

Moje monety 2010


W poprzednim wpisie obiecałem, że napiszę coś więcej, na temat monet, które włączyłem do kolekcji w ubiegłym roku.
Jak już wspomniałem, w roku 2010 przybyło w kolekcji 109 monet. Wśród nich jest aż 21 półtoraków (prawie 20%). Większość kupiłem zanim jeszcze Rubinowakrew zaczął na forum TPZN tworzyć swój katalog. Przypuszczam, że po tym przełomowym momencie za niektóre półtoraczki musiał bym zapłacić znacznie więcej.
Tak to już jest w naszym światku, że każda publikacja zwiększa zainteresowanie jej tematem. Doświadczyłem tego wielokrotnie. Najświeższy przykład, to nieodnotowana wcześniej pięciofenigówka Królestwa Polskiego ze zdwojonym rysunkiem awersu (bardzo duże przesunięcie). Ustawiłem snajperowi limit ciut poniżej 300 zł i... sromotnie poległem. Snajper nawet nie spróbował strzelać - nie było po co! Co tu dużo mówić - sam tego chciałem. Publikując swój katalog liczyłem się z nieuchronnym wzrostem zainteresowania niepozornymi fenigami KP, ale nie przypuszczałem, że będzie to aż taki wzrost.
Wróćmy do półtoraków. Najbardziej ucieszył mnie rocznik 1617 z herbem podskarbiego bez obwódki.
Ciekawy egzemplarz bydgoskiego półtoraka z 1616 r. upolowałem w październiku:
Nietypowy jest kształt obwódki herbu podskarbiego (Sas) - wyraźnie widać jego prostokątną górną część. Kiedy udostępniłem jego zdjęcie do katalogu TPZN pojawiła się sugestia, że może jest to produkt mennicy krakowskiej. Argumentowano dużą ilością miejsca między POL, a krzyżem, miejsca, w którym mogły znajdować się "haki" - znak krakowskiego mincerza. Zdjęcie nie daje pełnego obrazu monety. Kiedy ma się możliwość obserwacji "na żywo", przy różnych kątach oświetlenia, można stwierdzić, że miejsca jest wprawdzie dużo, ale na stemplu też nic tam nie było. Dodatkową przesłanką wskazującą na Bydgoszcz jest tarcza herbowa na awersie. Na tej monecie dolną krawędź tarczy stanowi okrąg będący jednocześnie wewnętrzną obwódką legendy. Na półtorakach krakowskich tarcza stanowiła odrębną całość, tak jak na następnej monecie:
Pozostańmy przy moich ulubionych monetach - Królestwo Polskie 1917-1918.
Tę część kolekcji wzbogaciłem o osiem monet - wszystkie, to albo przykłady zdwojeń rysunku (niektóre wcześniej nieodnotowane), destrukty i ...
Liczne prawie pionowe linie przy orle to ślady uszkodzeń stempla spowodowanych albo jego nieumiejętnym czyszczeniem, albo nieostrożnością. Zauważcie, że na skrzydłach nie ma śladów uszkodzeń - skrzydła na stemplu są wklęsłe i to co podrapało jego gładką powierzchnię stanowiącą tło monety, nie sięgnęło w zagłębienia rysunku. Istnienie takiej monety jest też świadectwem kłopotów, jakie przeżywała mennica. Przypuszczam, że ze względu na małą wydajność szybko zużywających się stempli, znacznie obniżono wymagania co do jakości tłoczonych monet aby móc wyprodukować ich założoną ilość. Stąd też tak liczne przypadki zdwojeń rysunku. Stąd też pewnie pewna ilość innych defektów, np.

albo
Najstarszymi monetami kupionymi w zeszłym roku były dwa półgrosze Jagiełły - pierwszy z z krzyżykiem pod koroną, drugi z literami W‡. Przy okazji. W tym tygodniu poczta dostarczyła mi kolejny numer Lubelskich Wiadomości Numizmatycznych - rocznika wydawanego przez lubelski oddział PTN i Lubelski Klub Kolekcjonerów. Periodyk zamówiłem ze względu na dwa teksty: "Denary pierwszych Jagiellonów" J. Sima i "Średniowieczne denary wschowskie, przyczynek do szacunku dla dawnych poglądów" J. Dutkowskiego. W tym drugim artykule właśnie, znaleźć można ciekawe rozważania na temat znaczenia podwójnego krzyża na monetach pierwszych Jagiellonów.
Kolejną co do swojego wieku monetą jest halerz księstwa cieszyńsko-oświęcimskiego:
Moneta kiedyś uważana za bardzo rzadką - Kopicki jeszcze w skorowidzu wydanym w roku 1995 (nr 8682) daje jej rzadkość R8. Po odkryciu u naszych południowych sąsiadów znaleziska zawierającego co najmniej kilkaset oświęcimskich halerzy ustalenie to należy zrewidować. Być może przesadą będzie nawet R4. Kupując monety uznawane niegdyś za rzadkie lub bardzo rzadkie warto sprawdzić, czy nowsze odkrycia nie zmieniają ich statusu.
Podsumowując ubiegłoroczne zakupy. Zdarzały mi się i lata lepsze i gorsze, ale pod jednym względem jeszcze nigdy nie było tak, jak w roku 2010. Upłynął mi on pod znakiem nabywania wyłącznie monet polskich i z Polską związanych - ściśle zgodnie z założonym profilem kolekcji. Warunek ten spełniają wszystkie ze stu dziewięciu kupionych monet. Dla odreagowania, jedne z pierwszych tegorocznych nabytków to monety antyczne - kiedy do mnie dotrą, postaram się coś napisać.

czwartek, 30 grudnia 2010

2010

Przedostatni dzień roku - pora na podsumowanie.

PLUSY DODATNIE
  • Skończyłem i wydałem trzecią część katalogu - PRL.
    Dosyć szybko okazało się, że będą potrzebne uzupełnienia i korekty, ale nie jest tego dużo (w tajemnicy przyznam się, że spodziewałem się większej ilości niedoróbek).
  • Zostałem blogerem.
    Wystartowałem 10 września, napisałem jak dotąd 27 wpisów. W statystykach odnotowało się 6800 wyświetleń, z czego w grudniu prawie 3000 - uważam, że to całkiem niezły początek, a cierpliwym Czytelnikom niniejszym bardzo dziękuję.
    Największym zainteresowaniem cieszył się wpis poświęcony 10-groszówkom 1923.
  • W kolekcji przybyło 109 monet.  
    • Pierwszym tegorocznym nabytkiem była trzykrajcarówka Ks. legnicko-brzesko-wołowskiego Chrystiana wybita w Brzegu. Monetka niepięknie zachowana, z nieczytelną datą, ale skoro już wpadła mi w ręce, to znalazłem dla niej miejsce.
    • Ostatnią monetą, którą kupiłem w roku 2010 jest niemieckie cynkowe 10 fenigów z datą 1948 bite stemplami podobnymi do używanych podczas wojny, ale oczywiście bez swastyki. 

  • Nadal biegam. Udało mi się zejść poniżej 27 minut/1 okrążenie Pogorii III (6 km) i obiec Pogorię IV w niecałe półtorej godziny.
  • Udzieliłem dwóch wywiadów. Jeden został już opublikowany - zapraszam do lektury.
PLUSY UJEMNE
  • Nie udało mi się skończyć opracowania na temat bilonu Królestwa Polskiego 1835-1841 - wygląda na to, że zbieranie materiału potrwa jeszcze jakiś czas.
  • Nie udało mi się kupić kilku monet, na które miałem wielką ochotę, np. pięciogroszówki 1840 z dwiema kropkami. Przegapiłem kilka ciekawych półtoraków, kilka razy ustawiłem na półtoraki zbyt niskie limity  i to jeszcze zanim wzrosło zainteresowanie tymi monetami wywołane akcją na forum TPZN. 
  • Nie wygrałem w Lotto.
  • Katalog PRL - nakład wyczerpany, dałem się uprosić i pozbyłem się nawet swojego egzemplarza.
CO DALEJ?
  • Poeta napisał "A com zaczął, skończyć muszę!", więc:
    • trzeba skończyć katalog obiegówek III RP - będzie w wersji sieciowej, praca trwa, planowane ukończenie 30 stycznia 2011 - trzymajcie kciuki.
    • trzeba skończyć opracowanie dot. bilonu 1835-1841, a łatwo nie będzie - tu żadnego terminu zakończenia nawet nie planuję.
  • Zaplanowałem sobie odwiedzenie kilku muzeów znanych ze swoich kolekcji numizmatycznych - jak się uda, będą sprawozdania.
  • Muszę maksymalnie wykorzystać nową zabawkę i skończyć dodawanie obrazków do katalogu własnego zbioru - część monet nie doczekała się jeszcze dobrych ilustracji.
  • Może wygram w Lotto?
  • Na tradycyjny urlop w Borach Tucholskich zabiorę ponton. Mam zamiar urządzić sobie kilka niedługich spływów małymi, dzikimi rzeczkami w okolicy - jak się uda, będzie fotoreportaż.
  • Może jakiś półmaraton?
  • Nie zapominajmy o kolekcji - niech rośnie!
I tak to w skrócie wygląda. 
Bawcie się dobrze witając Nowy Rok, dbajcie o zdrowie i nie przejmujcie się byle czym.Szczęścia życzę!

P.S.
Byłbym zapomniał - ZBIERAJCIE MONETY.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Przegląd Numizmatyczny 4/2010


Ostatni tegoroczny numer kwartalnika SNP ukazał się tuż przed świętami. Całość ma 72 strony i kosztuje 14 złotych.
Spis treści:
  1. Talary koronne Jana Kazimierza z mennicy koronnej w Krakowie.
    Bardzo ciekawy artykuł połączony z bogato ilustrowanym katalogiem talarów bitych w Krakowie w latach 1649-1650.
  2. Katalog-cennik polskich monet od roku 1916.
    Co raz obszerniejsza część PN (z racji rosnącej ilości nowych emisji monet kolekcjonerskich). Od kilku lat przestałem analizować ceny katalogowe, trudno mi więc ocenić rzetelność wycen ekspertów SNP, czy porównywać te wyceny z danymi z katalogów popularnych. Dziwi mnie natomiast kurczowe trzymanie się formatu katalogu zaadoptowanego z niemieckich miesięczników (niekonsekwentnie zresztą, bo wykaz lustrzanek ma inną formę). Wydaje mi się, że drukowanie katalogu na środkowych stronach Przeglądu w formie umożliwiającej wypięcie ich i złożenie w poręczną broszurę w formacie A5 lub nawet A6 mogło by przyciągnąć nowych nabywców. Oczywiście trzeba by to poprzeć jakąś reklamą.
  3. Kilka uwag o odmianach ortów gdańskich.
    Autor zwrócił uwagę na różnice stempli ortów gdańskich z lat 1614 i 1616.
  4. Kolekcjonowanie monet keszowych - część 4.
    Wskazówki dotyczące konserwacji i przechowywania wschodnioazjatyckich monet "z kwadratową dziurą" - znaczną część uwag mogą wykorzystać również kolekcjonerzy innych monet.
  5. Recenzja katalogu J. Parchimowicza "Monety Rzeczpospolitej Polskiej 1919-1939".
  6. Omówienie nowego numeru Lubelskich Wiadomości Numizmatycznych.
  7. Zagadki numizmatyki polskiej.
    Autor zwraca uwagę na konsekwencje używania prasy walcowej w mennicy malborskiej. Zastosowanie takiej technologii zdeterminowało istnienie konkretnej ilości stempli szóstaków różniących się detalami rysunku. Problem był już wcześniej poruszany na cafe Allegro przy okazji dyskusji n/t ortów gdańskich.
  8. Odmiany złotych monet litewskich Jana Kazimierza.
  9. Medal - świadek historii.
  10. Recenzja "Das deutsche Notgeld von 1914/1915".
  11. Wrocławskie bony obozowe.
  12. Aktualności z Polski, Europy, Świata.
Do tego mnóstwo reklam. Tym razem przeczytałem je dosyć dokładnie i z wielkim zdziwieniem stwierdziłem, że większość naszych numizmatycznych PROFESJONAŁÓW ma konta pocztowe na DARMOWYCH SERWISACH. Postanowiłem sprawdzić, w jaki sposób (i czy w ogóle) firmy z nich korzystają. Wysłałem do wszystkich zapytanie o pewną małą (i rzadką) monetkę, której od pewnego czasu bezskutecznie poszukuję. Zobaczę jakie będą reakcje i za jakiś czas podzielę się z Wami spostrzeżeniami.

czwartek, 23 grudnia 2010

Wesołych Świąt!!!

Wszystkim Gościom mojego bloga życzę Wesołych Świąt, wolnych od codziennego pośpiechu i harmidru.


Przeżyjcie je w ciepłej rodzinnej atmosferze, choć przez tych kilka dni zapominając o wszystkim, co męczy, drażni i nie daje spokoju. Monety też odłóżcie w kąt, na monetach  świat się nie kończy.






poniedziałek, 20 grudnia 2010

Co kupić numizmatykowi na prezent pod choinkę?

Cokolwiek, byle nie było związane z numizmatyką!


Wyjątek od tej reguły można zrobić wyłącznie w przypadku gdy nasz prezentobiorca jednoznacznie i konkretnie powiedział, co chciałby dostać.

Kilka razy zdarzało mi się dostawać numizmatyczne prezenty. Nigdy nie zdarzyło się, żeby były to prezenty trafione. I jak w takiej sytuacji wyjść z twarzą? Kamienna twarz pokerzysty nie jest wtedy dobrym rozwiązaniem, a nie każdy potrafi dobrze zagrać człowieka niespodziewanie uszczęśliwionego. To tak, jak z przysłowiowym już krawatem w ukośne zielone paski albo pachnidłami zupełnie nie pasującymi do upodobań obdarowanego. Na szczęście to już przeszłość - delikatnie zasugerowałem paru osobom, że kolekcjonowanie monet nie pociąga za sobą automatycznego zachwytu nad każdym okrągłym kawałkiem metalu.

Dobra książka, bilet na koncert, płyta, film, dobry alkohol, zawsze dawały mi wiele szczerej radości i zwalniały z konieczności zastanawiania się co teraz z tym fantem zrobić i jak to zrobić nie urażając darczyńcy. Jasne, że i w tych przypadkach trzeba starać się trafić w czyjś gust, ale to przecież zwykle ktoś bliski, więc co nieco o nim wiemy.

Na monetach świat się nie kończy. Nawet dla bardzo aktywnego kolekcjonera. No chyba, że macie wśród bliskich jakiegoś zupełnego maniaka. Macie? To wykorzystajcie szansę na choćby chwilowe zwrócenie jego uwagi na inne przyjemności życia.

Mam nadzieję, że zdążyłem z moją radą i nie wpakowaliście się jeszcze w jakiś nieprzemyślany zakup.

sobota, 18 grudnia 2010

Europejskie Centrum Pieniądza.

Brzmi dumnie, nieprawdaż?
Gdzie?
W Bydgoszczy na Wyspie Młyńskiej.
Mennica bydgoska rozpoczęła działalność pod koniec XVI wieku. Podobno (ks. Polkowski) w Bydgoszczy bito denary już w dobie jagiellońskiej, a może nawet i za Kazimierza wielkiego, ale nie mamy materialnych dowodów uprawdopodobniających tę tezę. Przez pewien czas bydgoska mennica była jedyną czynną mennica koronną.
W roku 2005 podjęto decyzję o rewitalizacji obiektów na Wyspie Młyńskiej i po paru latach słowo stało się ciałem. Między innymi oddano do użytku Europejskie Centrum Pieniądza zajmujące jeden z budynków dawnej mennicy (Ul. Mennica 4) - pręgarnię, miejsce gdzie wybijano monety. Mennica zajmowała kiedyś prawie całą wschodnią część Wyspy Młyńskiej. Budynek pochodzi z XVII wieku, czyli z okresu świetności mennicy. Nie jest budynkiem oryginalnym - przebudowano go już w roku 1786, a później. na przełomie XIX i XX wieku zaadaptowano do celów mieszkaniowych. Od renowacji w 2008 roku budynkiem administruje Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy.
ECP jest nie tylko miejscem, w którym eksponuje się pamiątki po sławnej mennicy. Centrum wykorzystuje się też do organizacji wystaw czasowych oraz seminariów naukowych i popularnonaukowych.
Dopiero wczoraj dotarła do mnie wiadomość, że przedwczoraj, czyli 16 grudnia 2010 r. odbyła się tam impreza, w której chętnie wziąłbym udział. Wystarczy rzut oka na proponowany program seminarium:
11:00 - otwarcie obrad
11:10 - Monety z Mennicy Bydgoskiej w zbiorach Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy - Irena Borowczak
11:50 - Ostatnie monety z Mennicy Bydgoskiej jako źródło do badań nad ustaleniem daty końca jej działalności - dr Witold Garbaczewski
12:15 - przerwa kawowa
12:45 - Technika bicia monet w Mennicy Bydgoskiej - Aleksander Kuźmin
13:10 - pokaz bicia monet
13:30 - Mennica w Bydgoszczy prezentacja numizmatów z serii Mennice Ziem Polskich - Tomasz Bylicki
13:50 - panel dyskusyjny
14:10 - zwiedzanie wystawy "Mennica bydgoska", rozmowy kuluarowe
Dodałem ECP do listy alertów googla - mam nadzieję, że nie przegapię następnej podobnej imprezy.
Przy okazji, poszukując informacji o seminarium, dowiedziałem się, że oprócz stałej wystawy "Mennica bydgoska" w ECP można było do tej pory zobaczyć wystawy "Od pieniądza narodowego do euro" i "Pieniądz w kulturze. Między sacrum a profanum". Z pewnością, podczas następnego pobytu w Bydgoszczy (a bywam tam raz na dwa/trzy lata) zajrzę na Wyspę Młyńską. Może nawet poświęcę na to dzień lub dwa corocznego wakacyjnego urlopu w Borach Tucholskich.
O odwiedzinach numizmatycznej Bydgoszczy pisałem już kiedyś dla e-Numizmatyki: przed wyjazdem i po wyjeździe. Zainteresowanym polecam pracę M. Gumowskiego "Mennica bydgoska" w oryginale z 1955 r. lub w reedycji wydanej przez bydgoski oddział PTN w roku 2005.
Jak już wcześniej wspominałem, trochę czasu poświęcam ostatnio półtorakom Zygmunta III Wazy. Większość z nich wybito właśnie na bydgoskiej Wyspie Młyńskiej. Ten również stamtąd pochodzi.

sobota, 11 grudnia 2010

NBP pozostawi w obiegu najniższe nominały monet.

Wbrew przewidywaniom monety 1-, 2- i 5-groszowe pozostaną w obiegu.



Co prawda koszt produkcji jedno- i  dwugroszówek przekracza ich wartość nominalną, ale...
przekracza niewiele, a społeczne koszty wycofania drobniaków (np. wzrost cen) mogą przewyższyć potencjalne oszczędności.
Nadal możemy więc liczyć na coroczne powiększanie kolekcji o nowe roczniki żółtych obiegówek.

czwartek, 9 grudnia 2010

Skąd się biorą katalogi monet

Kolekcjoner monet bez katalogu jest jak dziecko we mgle. Jeśli ma dobrą pamięć i nie za duży zbiór, to wie, co w nim ma. W przeciwnym przypadku ani nie wie co ma, ani nie wie, czego mu jeszcze brakuje. Tworzenie spisów i wykazów, to choroba gnębiąca ludzkość od wieków, nic więc dziwnego, że dopadła i kolekcjonerów. Pierwsze katalogi były inwentarzami kolekcji. Czasem tworzono je dla prozaicznych celów - były załącznikami do testamentów. W miarę rozwoju kolekcjonerstwa zaczęły powstawać katalogi generalne, obejmujące różne obszary - terytorialne, czasowe, dynastyczne itp.
Część mojej biblioteczki numizmatycznej.

Kolekcjoner, chcąc podzielić się uwagami na temat jakiejś monety z innymi osobami ma dwa wyjścia, albo bardzo precyzyjnie opisze monetę, albo posłuży się opisem zamieszczonym w publikacji powszechnie znanej w środowisku. Takimi publikacjami są właśnie katalogi.
Bardzo często, próbując opisać monetę podając odniesienia do jej opisów w literaturze, spotykamy się z koniecznością korzystania z wielu źródeł. Bywa, że są one mało precyzyjne, zawierają niejednoznaczne albo wręcz sprzeczne opisy. Niedogodności te często bywają motywem do opracowania nowych katalogów.


Jak dotąd, dominują katalogi papierowe. Śmiem jednak twierdzić, że powoli, powoli dominującą rolę przejmą katalogi sieciowe. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na kapitulację systemu lokalnego przechowywania danych na rzecz "cloud computing".


PAPIER
SIEĆ
WADY
ZALETY
WADY
ZALETY
Ograniczenie do stanu wiedzy aktualnego w momencie wydania.
Trwałość.
Ulotność.
Łatwość aktualizacji.
Dostępność ograniczona wysokością nakładu.
Korzystanie bez zasilania, bez komputera, bez dostępu do sieci.
Korzystanie uzależnione od drogiego sprzętu, zasilania, sieci.
Tania, nieograniczona dystrybucja. Łatwa archiwizacja całości lub fragmentów
Duże koszty wydania i dystrybucji.
Autor zarabia na sprzedaży katalogów.
Ograniczenie dochodów autora spowodowane piractwem.
Ułatwione sprzężenie zwrotne AUTOR-CZYTELNIK

Katalogi sieciowe powstają już od pewnego czasu. Część z nich, to archiwa dużych firm numizmatycznych (Coinarchives, Sixbid, WCN), z których korzystamy chyba wszyscy próbując identyfikować lub wyceniać monety. Część, to przenoszone do sieci katalogi papierowe (Saurma-Jeltsch, Czapski). Coraz więcej jest też katalogów tworzonych przez pasjonatów konkretnych "nisz", najczęściej dość wąskich (choć nie tylko, np. Wildwinds).
Spośród polskich katalogów sieciowych najwyżej cenię sobie wspomniane już archiwum WCN, strony "Money for nothing" i "Not in RIC". Dobrze zapowiada się ciepła jeszcze strona Zbiory.net stworzona przez GDA. Jest też kilka projektów stworzonych na cafe Allegro - może nieco zapomnianych, ale stale dostępnych w archiwum cafe (warto je zarchiwizować na swoich dyskach) - mam na myśli katalog odmian gdańskich 10-fenigówek z 1920 r. i katalog talarów Poniatowskiego.


Ciekawe rzeczy dzieją się ostatnio na forum TPZN. Forumowicz Rubinowakrew zaproponował stworzenie katalogu półtoraków Zygmunta III Wazy. Dzięki uporowi pomysłodawcy i przy zaangażowaniu kilku innych użytkowników forum (w tym i niżej podpisanego) katalog nabiera kształtów. Warto prześledzić pomocniczy wątek, w którym najpierw ustalano zasady budowy katalogu (m. innymi otwarty system numeracji zapożyczony z katalogu trojaków Igera), a który służy teraz do dosyłania danych (opisy, zdjęcia itp.).


Uwaga! Pora na noworoczne postanowienie.
Nie tak dawno temu kończąc krótki wpis informujący o wyczerpaniu nakładu mojego katalogu obiegówek PRL, poprosiłem o podpowiedź, czy pora teraz na aktualizację części pierwszej (KP) i drugiej (II RP + GG), czy wydanie części czwartej - III RP. Jak dotąd, jesteście zgodni - oczekujecie na katalog monet III RP. Będzie więc część czwarta. Będzie, ale...

Nie na papierze. Postanowiłem poeksperymentować - obiegówki III RP przedstawię w katalogu sieciowym. W końcu to okres otwarty. Pojawiają się nowe roczniki. Katalog drukowany trzeba by aktualizować co roku, a nie jest to takie proste. Poza tym, kto będzie chciał kupować co roku nowe wydanie - moje katalogi, to nie cenniki dla "inwestorów".
Kilka lat temu zrobiłem już krok w tym kierunku, ale ostatnio nie miałem serca i czasu, by rzecz kontynuować. Teraz spróbuję połączyć doświadczenie zdobyte przy okazji publikacji trzech papierowych katalogów z technicznymi możliwościami internetu. Zacznę po Świętach - oczywiście na blogu będą pojawiać się bieżące informacje. Życzcie mi (i sobie) powodzenia.

niedziela, 5 grudnia 2010

Jabberwocky

W ramach walki o dobre samopoczucie przypomniałem sobie ostatnio film Terry Gilliama z 1977 r. pod wiele (niewiele?) mówiącym tytułem Jabberwocky. 
W 44 minucie 23 sekundzie filmu zaczyna się scena z warsztatu płatnerskiego, którą natychmiast skojarzyłem sobie ze średniowiecznymi grafikami przedstawiającymi pracę pręgarzy - pracowników mennicy ręcznie bijących monety.

Jeden z rzemieślników obsługuje narzędzie (młot), drugi w równym, szybkim tempie podkłada nity. Wszystko opiera się na idealnej synchronizacji ruchów. Tak samo musiała wyglądać praca pręgarza i jego pomocnika.

Jeżeli chcecie zobaczyć, co działo się w mennicy, kiedy automatyzm ruchów zderzał się z czymś nieprzewidzianym - obejrzyjcie film.

Printfriendly