Google Website Translator Gadget

wtorek, 19 maja 2026

Żeton z kantyny i pocztówka, czyli znów ten niepowstrzymany impuls.

Analiza dziesięciozłotówek z Prusem zajmie mi więcej czasu, niż przypuszczałem, więc dziś dla odświeżenia umysłu coś "z zupełnie innej beczki".

Zobaczyłem na OLX ogłoszenie 

i uznałem, że to może być coś ciekawego, a że cena nie była wygórowana, kupiłem bez wstępnych poszukiwań w katalogach. 
Gdy już blaszka do mnie dotarła, zacząłem poszukiwania. Najpierw identyfikacja jednostki wojskowej -LANDW. ERS. BATL. INF. REG. 118 – to skrót od Landwehr-Ersatz-Bataillon des Infanterie-Regiments Nr. 118 (Batalion Rezerwowy Obrony Krajowej 118. Pułku Piechoty). Infanterie-Regiment Nr. 118 („Prinz Carl“, 4. Großherzoglich Hessisches) był pułkiem piechoty Wielkiego Księstwa Hesji, stacjonującym m.in. w Wormacji (Worms). Mój żeton należał do jego batalionu zapasowego formacji Landwehry (Obrony Krajowej), która składała się ze starszych roczników rezerwistów.

Mając zidentyfikowaną jednostkę i zdjęcie żetonu, zacząłem szukać informacji o nim. I klops, nic, żadnych notowań, żadnych informacji. Czyli zakup udany 👍.

Pomocni okazali się koledzy z Numismatikforum. Dostałem taką odpowiedź:

Opalka znał podobny egzemplarz:

... i przypisał go do Wormacji.
Menzel nie odnotował żetonu Landwehr-Ersatz-Bataillon (chociaż znał rękopis Opalki). 
U niego występuje inny żeton 118. Pułku Piechoty. https://wiki.genealogy.net/LIR_118 

Prezentowany egzemplarz nie jest więc zbyt powszechny.

Sprawdziłem katalogi Opalki i Menzla dostępne na https://wertmarkenforum.de. Rzeczywiście, wygląda na to, że kupiłem coś rzadkiego. I dobrze. To inwestycja pewniejsza, niż kryptowaluty.

Na tym nie koniec. Szukając w sieci - zresztą bezskutecznie - jakichkolwiek informacji o tym (lub podobnych) żetonie trafiłem na ofertę sprzedaży pocztówki. 

Nie mogłem się oprzeć pokusie i też kupiłem. 
Na pocztówce są koszary i kantyna 118 pułku piechoty. 

Z pomocą kilku modeli AI odczytałem i przetłumaczyłem treść.

Nadawca: (Absender): Gefreiter R. Scholler, 1. Komp. I. Ers. Batl. Inf. Regt. 118
Adresat: Familie Heinrich Scholler, Markirch i/Els., Lothringerstraße 222 (Markirch w Alzacji, obecnie Sainte-Marie-aux-Mines we Francji)
Stempel pocztowy: WORMS 9.10.17. 8-9 N.

9.10.17, Drodzy Rodzice, mam nadzieję, że moja kartka dotarła i informuję, że zostałem przeniesiony do 118 do Wormacji. Myślałem, że trafię może do Moguncji, ale sprawa uległa zmianie. No cóż, to nic nie szkodzi, wszędzie jest dobrze, miejmy nadzieję, że i tutaj będzie mi się powodziło tak dobrze, jak dotychczas. W zeszłą niedzielę byłem z Fredem u Komunii i jestem z tego powodu bardzo zadowolony, jestem w rękach Boga i spokojnie czekam na to, co przyniesie przyszłość. Napiszę do Was w najbliższych dniach list w sprawie Marcelle, tymczasem przesyłam moje najlepsze i najserdeczniejsze pozdrowienia dla Was wszystkich i dla mojego kochanego brata.

Na stronie obrazowej:

Dziś rano miałem zostać dołączony do transportu na front, ale ponieważ ten transport jechał na zachód, zostałem wycofany. Wcale nie byłem z tego powodu zły. Tam, gdzie jest znak „x”, znajduje się nasza izba. Jest tutaj całkiem ładnie, ale byłoby jednak lepiej, gdyby ten cały „szwindel” już się skończył, abyśmy mogli wrócić do domu. Czy otrzymaliście zdjęcie Alberta?

I dalej, na marginesach:

Spodziewam się wkrótce ważnych wiadomości, ponieważ bardzo mi się dłuży czas. Otrzymałem dzisiaj rano również te 5 marek, bardzo za nie dziękuję.

Nie mam pewności, czy tłumaczenie jest idealne. Różne modele AI proponowały różną transkrypcję tekstu. To zdecydowanie najtrudniejsza część tłumaczenia starych rękopisów. 

Nie wiem, czy mój żeton przeszedł przez ręce gefreitera R. Schollera. Nie wiem, czy Scholler przeżył wojnę i wrócił do Markirch. To mało prawdopodobne, bo podczas poszukiwań informacji o żetonie, trafiłem na takie wiadomości:

Rozkazem z dnia 28 grudnia 1916 r., zgodnie z którym pułk 118 został wycofany z 9 dywizji Landwehry i oddany do bezpośredniej dyspozycji 3 Armii. Trzy bataliony zostały przydzielone do różnych dywizji. Pod koniec czerwca 1917 r. pułk został ponownie zjednoczony i podporządkowany 9 dywizji Landwehry, która należała do XII Korpusu Armii (Grupa Argonne). Przez rok pułk stacjonował w Lesie Argonne, gdzie w marcu 1918 r. do obszaru działania 9 dywizji Landwehry dołączył nowy odcinek. Ponieważ dywizja ta znajdowała się teraz po obu stronach Aisne, nazywano ją również „Dywizją Aisne”. 9 września 1918 r. w końcu rozpoczęto odwrót. Straty w pułku były tak duże, że w każdym batalionie można było sformować tylko trzy kompanie. 4 listopada dywizja otrzymała rozkaz odwrotu, a 11 listopada o godz. 11.45 rozkaz zaprzestania wszelkich działań wojennych. 

 (http://www.festung-mainz.net/bibliothek/aufsaetze/regimentsgeschichte/118er.html)

To już trzeci, opisany tu na blogu "Impuls" - spontaniczna decyzja zakupu czegoś, co wcale, albo tylko częściowo pasuje do profilu mojej kolekcji. Medalu Kaniewskiego już nie mam, po długim namawianiu trafił w dobre ręce. Wazonik z Miedzianki stoi na półce i cieszy oko. Żeton i pocztówka z Wormacji lądują w szufladzie i czekają, aż dojrzeję do jakiejś decyzji o ich przyszłości. 


piątek, 15 maja 2026

10 złotych 1982 Prus - wariant B

Dziś króciutko.

Korzystając z deszczowego popołudnia wysortowałem z zapasów miedzioniklowej peerelowskiej masówki wszystkie dziesięciozłotówki z Bolesławem Prusem. Rzeczywiście, wariant B w/g Krzewińskiego nie jest rzadkością. K.172.B (10 złotych, Prus, hybryda - połączenie awersu K.172.A zrewersem K.169.A.) znika z listy braków. 

To nie wszystko! Na razie sprawdziłem około połowy "Prusów" z moich zapasów, ale już to wystarczyło do stwierdzenia, że musi powstać większy wpis poświęcony tym monetom. Kilka dni mi to jeszcze zajmie.

czwartek, 14 maja 2026

10 złotych 1968 - Mikołaj Kopernik

W poprzednim wpisie wymieniłem dwie monety, które dodałem do listy braków po przeczytaniu książki Marka Krzewińskiego.

Jedą z nich już udało mi się kupić. 

Znalezienie ofert zajęło mi około kwadransa. Dołączyła do koleżanki 
Monety sfotografowane przy różnym kącie padania światła, ale różnica wyglądu kluczowego fragmentu jest i tak bardzo wyraźna. 
Teraz muszę się zająć poszukiwaniem hybrydowego wariantu dziesięciozłotówki z 1982 roku. Na razie nie szukam ofert sprzedaży, bo mam w zapasach kilka kilogramów miedzionikli PRL. Może już mam tę monetę. To prawdopodobne, bo pod poprzednim wpisem pojawił się komentarz: 

Jeśli chodzi o wyżej wymienione odmiany to obie są dość popularne. W masie około 10 kg mieszanki można bez problemu spotkać co najmniej kilka odmian K.172.B. ... Kopernik K.160.B i A różnią się na pierwszy rzut oka stopniem "wyrazistości" ziaren i ości kłosów w półobręczy na rewersie.

Potwierdzam tę drugą uwagę. Co do rzadkości wariantu Prusa z 1982 r. będę wiedział więcej za kika dni.


czwartek, 7 maja 2026

Obiegowe monety Polski Ludowej - zamiast recenzji.

     Mam, jeszcze raz się pochwalę. 

 
Niestety nie mogłem kupić osobiście, ale uczynny Kolega dzielnie stał w kolejce, 
zdobył i dostarczył. 
Obiecałem recenzję. Zbierałem się do niej jak pies do jeża, bo... wypadałoby, żeby recenzja była obiektywna, a niestety w tym przypadku, taką być nie może. Zamiast recenzji kilka tylko zdań. 

    Czekając na wydanie książki, zastanawiałem się ile pozycji przybędzie na mojej liście braków. Po bardzo uważnym przestudiowaniu części katalogowej, umieściłem na tej liście dwie pozycje, o których istnieniu nie wiedziałem:
  • K.160.B - 10 złotych, Kopernik, rocznik 1968 z "bardziej eliptycznym kształtem litery G" w monogramie projektanta.
  • K.172.B - 10 złotych, Prus, hybryda - połączenie awersu K.172.A z rewersem K.169.A.
    Resztę albo mam w zbiorze, albo już miałem na liście, albo... uznałem, że to nie wariant ani tym bardziej odmiana. Ta trzecia opcja to wynik przemyśleń, którymi się już kiedyś na blogu podzieliłem (Czy obrzeże jest elementem rysunku stempla monety?).

    Gdy książka trafiła w moje ręce, szukanie luk w zbiorze było pierwszym działaniem. Dopiero później zabrałem się za przeglądanie i czytanie. Raz, drugi, trzeci. Książka świetna graficznie. A merytorycznie? Może kiedyś, napiszę coś więcej na ten temat. Na razie NIE. 

    Jednego tylko pominąć nie potrafię, więc się przyczepię. Pojawiam się w książce pana Marka Krzewińskiego kilkakrotnie. Ile razy, nie liczyłem, bo to w sumie nieistotne. Jakby nie było, jeśli Chałupski pojawia się w treści książki w różnych kontekstach (czasem jako autorytet, czasem jako obiekt krytyki), to powinien się pojawić również w bibliografii. Ale się nie pojawił.  
I to by było na tyle, jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Kwiecień plecień...

  • Najpierw się pochwalę, MAM! 
     
    Pierwsze czytanie, szybkie i uważne, mam za sobą. Teraz będę czytał powoli i jeszcze uważniej. Recenzja będzie w maju.

  • 22 maja w Krakowie odbędzie się III edycja Akademii Numizmatycznej. 
    Byłem na pierwszej Akademii w maju 2024. W zeszłym roku się nie udało, w tym roku być może się uda. Przy okazji mógłbym zajrzeć do Czapskich, gdzie 12 maja otwiera się nowa wystawa czasowa.  


  • Jeśli uda się Kraków, to nie pojadę do Torunia na XXVIII Toruńskie Warsztaty Numizmatyki Antycznej, które zaplanowano na ten sam termin, 29-30 maja. Program:

    • 29 MAJA 13.30 – 17.00 
      • POWITANIE PRZEZ DZIEKAN WYDZIAŁU HUMANISTYCZNEGO UMK 
      • BARTOSZ AWIANOWICZ (UMK) - Vanity Fair / Targowisko próżności. Subiektywnie o kolekcjonerstwie monet antycznych kiedyś i dziś (90 min.)
      • HADRIEN RAMBACH (SRNB): When a current question finds its answer in archival research: the exemple of the counterfeit Antoniniani at the Toulouse Museum (50 min. presentation + 15 min. discussion)
      • ZENON MOJŻYSZ (UŚ): A Domitian denarius from Ephesus. The origins of the bust on the obverse. (20 min. presentation + 5 min. discussion)
      • UROCZYSTE OTWARCIE WYSTAWY  DWIE STRONY MEDALU -  COLLEGIUM MAXIMUM

    • 30 MAJA 10.00 – 17.00 
      • PAWEŁ KOCHAŃSKI (UMCS): Wstęp do mennictwa Etrusków (45 min. presentation + 15 min discussion)
      • ZENON MOJŻYSZ (UŚ): System semantyczny rzymskiego mennictwa w III wieku (90 min. presentation + 30 min. discussion)
      • SEBASTIAN OBERC  (COLLECTOR, KRAKÓW): Rekonstrukcja obrazu monet Kapadocji w literaturze numizmatycznej XVII-XIX wieku (45 min. pesentation + 15 min. discussion)
      • JAROSŁAW BODZEK  (UJ): Józef Uldyński, Joachim Lelewel i złota “gocka” imitacja rzymskiego aureusa (30 min. presentation +15 min. discussion)
      • AGNIESZKA GARBACZ (MNW): Lekarz, archeolog, kolekcjoner... Numizmatyczna pasja dr. Władysława Semrau-Siemianowskiego (45 min. + 15 min. discussion)

  • Stowarzyszenie Numizmatyków Profesjonalnych ma się rozwiązać. Dowiedziałem się o tym przy okazji, excusez le mot, gównoburzy wywołanej działalnością pewnego "laboratorium". Na moją sugestię, że rozwiązaniem problemu powinno się zająć SNP, padła taka odpowiedź. 

    Szkoda, bo z rozwiązaniem stowarzyszenia środowisko profesjonalistów traci wiele w zakresie możliwości walki z oszczerstwami i pomówieniami. Tym samym traci i środowisko kolekcjonerów, bo czy to się komuś podoba, czy nie, autorytety są potrzebne.

  • Nie wychodzą mi ostatnio numizmatyczne zakupy. Monet w zbiorze przybywa bardzo, bardzo powoli. Przyczyn upatruję nie tyle w braku szczęścia, ile w rozdźwięku między grubością portfela, a rynkowymi cenami. Trudno, trzeba się zadowalać tym, co jest w zasięgu.
    Kwietniowe nabytki, dwa fałszerstwa z epoki. 

    Pruskie fałszerstwo trojaka Stanisława Augusta z charakterystycznymi Orłami.

    Nieznanego pochodzenia fałszerswo szeląga Jerzego Wilhelma

    Mam już podobne, kupione dwa lata temu. 
    Chyba ten sam warsztat, ale stemple różne. 

Podobno ma się zacząć prawdziwa, ciepła wiosna, Najwyższy czas. Na razie szlifuję formę. 

 

wtorek, 21 kwietnia 2026

Ciekawość

Rok temu podzieliłem się z Wami wrażeniami z lektury tej książki. 

Pod nogi patrzę zawsze. W górach, bo w takich warunkach łatwo o kontuzję.
Na giełdach i pchlich targach, bo skarby mogą być wszędzie. 
Na przykład w takich pudełkach. 
Niedawno, grzebiąc w podobnym pojemniku, wypatrzyłem to. 
I to. 

Kupiłem, bo...

Czysta ciekawość. A poza tym: niezła robota, na pewno nie współczesna chińszczyzna, na pierwszy rzut oka srebro i na dodatek tanio. 

Listek, wprawdzie brak punc, ale bez wątpienia srebrny. Żona bardzo się ucieszyła.

Brelok mocno mnie zaciekawił. Dokładne oględziny (wnętrze uszka, miejsca przytarć) i test na zjeżdżalni potwierdzają - również srebro. Znaczy, nie przepłaciłem.

Najpierw, standardowo w takich przypadkach uruchomiłem wyszukiwarkę. 
Wśród obrazków podobnych, jedno konkretne trafienie. 
Sprzedający podał średnicę, 30 mm. U mnie mierzone w poziomie 26,8 mm, w pionie, z uszkiem 30 mm. W opisie jeszcze wzmianka - srebrzony brąz. I na tym koniec. 

I na zdjęciu z eBay i na moim egzemplarzu, przy krawędzi po prawej stronie widać sygnaturę. Dobrych kilkanaście minut zajęło mi jej odczytanie. Lupa, wielokrotne obracanie, tak by światło padające pod różnym kątem wydobywało szczegóły kolejnych liter i jest wynik - FRAISSE-DEMEY. 

Kolejne pytania zadawane różnym wyszukiwarkom wyjaśniły wiele. Po pierwsze sygnatura.
Fraisse-Demey to dziś już nieistniejąca, paryska manufaktura specjalizująca się w produkcji medali sportowych, wojskowych oraz odznak. Znana kolekcjonerom medali i zawieszek o tematyce sportowej, piłka nożna, tenis, kolarstwo. Manufaktura produkowała również odznaki pułkowe. Wiele projektów dla Fraisse-Demey tworzył jej współwłaściciel, francuski rzeźbiarz i medalier Édouard Fraisse (1880–1945).

Informacje do nim dostępne w internecie są bardzo skąpe. Dziwne, bo wiadomo, że w 1929 roku został odznaczony tytułem kawalera Legii Honorowej, czyli musiał być kimś ważnym i zasłużonym. Édouard Fraisse uczył się u Barriasa, Coutana, Chaplaina i Vernona. Mistrzowie zacni. 

Louis-Ernest Barrias (1841–1905), francuski rzeźbiarz, laureat Prix de Rome z 1865 roku. Tworzył realistyczne rzeźby z brązu i marmuru, z których najbardziej znana jest „Natura odsłaniająca się przed nauką”. 

Jules-Félix Coutan (1848–1939) wybitny francuski rzeźbiarz i pedagog. Jego prace zdobią wiele znanych budowli na całym świecie. Zdobywca prestiżowej nagrody Prix de Rome w 1872 roku. Od 1900 roku był profesorem w École des Beaux-Arts w Paryżu. Jednym z bardziej znanych jego dzieł jest "Glory of Commerce" na fasadzie Grand Central Terminal w Nowym Jorku – potężna grupa rzeźbiarska z Merkurym, Herkulesem i Minerwą otaczającymi zegar, ukończona w 1914 roku. 

Jules-Clément Chaplain (1839–1909), francuski rzeźbiarz, medalier i rytownik, uznawany za mistrza medalierstwa przełomu XIX i XX wieku. Tworzył realistyczne portrety, medale okolicznościowe (m.in. na Wystawę Światową w Paryżu 1900) oraz projekty monet. Działał głównie w Paryżu, gdzie był członkiem Akademii Sztuk Pięknych. W historii numizmatyki zapisał się przede wszystkim jako twórca jednej z najsłynniejszych francuskich złotych monet – tzw. „Marianne et Coq”. 

Zaprojektował też monety dla Etiopii dla cesarza Menelika II 1 Birr z lat 1892-1895. Chaplain był autorem pierwszych nowożytnych medali olimpijskich na I Igrzyska w Atenach (1896), na których przedstawił Zeusa trzymającego Nike. 


Jean Vernon (1897–1975), francuski artysta znany głównie jako rzeźbiarz medali. Między innymi zaprojektował medal upamiętniających pierwszy rejs słynnego transatlantyka Normandie. 

Wracamy do Édouarda Fraisse. Sygnatura FRAISSE-DEMEY to połączenie nazwisk dwóch wspólników. Tym drugim był Henry (lub Henri) Demey (1888–1966). Choć o nim wspomina się najczęściej tylko w kontekście współpracy z Édouardem Fraisse, to właśnie on był kluczową postacią od strony technicznej i biznesowej ich sukcesu. Był rytownikiem i grawerem i choć rzadziej niż Fraisse występował jako samodzielny artysta-rzeźbiarz, to jego mistrzostwo w precyzyjnym grawerunku było fundamentem wspólnych prac. 
Fraisse i Demey założyli na przełomie XIX i XX w. firmę Maison Fraisse-Demey, zlokalizowaną w Paryżu przy 191 rue du Temple. Dziś pod tym adresem mieści się apteka Pharmacie du Carreau du Temple, a w bezpośrednim sąsiedztwie działa siedem zakładów złotniczych! Przypadek? 

Pod numerem 193 znajduje się L’atelier Rouge-Pullon, renomowana, wielopokoleniowa pracownia złotnicza zajmująca się renowacją wyrobów z metali szlachetnych, złoceniem, srebrzeniem i patynowaniem. Firma działa podobno nieprzerwanie od 1945 roku. We wnętrzu chyba niewiele się zmieniło od tego czasu. 
Przedsiębiorstwo panów Fraisse i Demey stało się potęgą w produkcji wysokiej jakości medali, plakietek, pucharów i statuetek. Fraisse projektował dynamikę postaci, Demey dbał o perfekcyjne przeniesienie tych projektów na metalowe matryce. Ich wyroby były niezwykle popularne wśród związków sportowych i automobilklubów w całej Europie. Z czasem firma rozszerzyła działalność na insygnia wojskowe i odznaczenia państwowe, co pozwoliło jej przetrwać zmieniające się mody artystyczne.
Prace sygnowane "FRAISSE-DEMEY" są dziś ikonami stylu art déco. Charakteryzują się geometryzacją formy połączoną z bardzo realistycznym oddaniem napięcia mięśni sportowców. Przykłady z katalogu firmy. Medale.
Breloki.
Katalog, do którego dotarłem, niestety nie jest datowany. Prawdopodobnie wydany w końcówce lat trzydziestych XX w. Jak widać na pokazanej wyżej stronie, breloki oferowano w kilku wersjach. 
Ceny wahają się od 2,75 do 4 franków za brąz srebrzony, od 13 do 16 franków za srebro, od 17 franków za vermeil (srebro pozłacane), od 24 franków za „Triplé or” (rodzaj wysokiej jakości złocenia/platerowania). 10 franków z tego okresu to moneta ważąca 10 gramów bita w srebrze próby 680. Mój brelok waży 8 gramów. Premia do zapłacenia za wkład artystów i wykonanie była całkiem spora!

Poszukując dalszych informacji o firmie FRAISSE-DEMEY i jej ofercie, znalazłem przykład identycznego w formie breloczka. 
     
Prawdopodobnie powojennego (firma podobno działałaaż do roku 1992) i na pewno z brązu pokrytego jasnym metalem, być może srebrem, ale to nic pewnego. Mój ładniejszy!

Poświęciłem temu drobiazgowi ładnych kilka godzin i nie uważam, że był to czas stracony.  Nieduża, srebrna blaszka, a tyle radości z każdą nową informacją wskakującą na ekran komputera. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy o ludziach, miejscach, monetach. Kolekcjonerstwo, to świetna zabawa!

piątek, 17 kwietnia 2026

Zbierajmy Monety - tematyczny przewodnik praktyczny po blogu.

Wiecie co to jest? 

To ponad 700 wpisów publikowanych regularnie od września 2010. Czasem błache, czasem rutynowe, czasem ważne i bardzo ważne. 
Kiedy, o czym? Sam się w tym wszystkim gubię, więc częściowo dla własnej wygody, a przede wszystkim dla Was przygotowałem przewodnik tematyczny po moim blogu.
Zanim rzucicie się (mam nadzieję) do przeglądania przewodnika, tytułem wstępu przeczytajcie
O priorytetach, zasadach i innych niepopularnych pojęciach.

środa, 8 kwietnia 2026

OpenNumismat adieu!

Zbiór to nie tylko monety (znaczki, kufle, książki etc.). Zbiór to również jego katalog, a ten może mieć różne formy. U mnie, gdy komputer zastąpił wystrzępiony i poplamiony zeszyt, po pierwszych próbach z arkuszem kalkulacyjnym, postawiłem na "najlepszy program na świecie". Używałem go przez prawie ćwierć wieku!

Trzy lata temu dałem szansę programowi OpenNumismat w wersji 1.8.22, bo problemy z uruchamianiem Commence w linuksowym środowisku zaczynały się nawarstwiać. Przesiadka zająła kilka miesięcy, między innymi dlatego, że każde zdjęcie musiałem ręcznie wpisywać w nowy program. Na szczęście nie musiałem fotografować monet na nowo. Dobre zdjęcia mam w osobnym folderze. Rok temu zaczęły się problemy z ON. Żadna z kolejnych aktualizacji, łącznie z najnowszą 1.10.5 z lutego 2026, nie zakończyła się sukcesem. Program wymaga obecności w systemie wielu różnych bibliotek, a nie wszystkie z nich mogą być zainstalowane w standardowym dla mnie Debianie w wersji Stable. Autor programu zdaje sobie sprawę z tych problemów i proponuje obejście problemu z wykorzystaniem Flatpaka albo Snapa. Spróbowałem obu metod, ale nie jestem zadowolony z wyników. Program działa wolniej, co jakiś czas zawiesza się albo wyłącza niespodziewanie.

Jeszcze przed porzuceniem Commence i przesiadką na OpenNumismat, rozważałem korzystanie z mechanizmów dostępnych w typowych pakietach biurowych. W roku 2021 napisałem na blogu

... pracuję (na razie koncepcyjnie - "w rozumie") nad przejściem na arkusz kalkulacyjny. Uważam, że to rozwiązanie optymalne. Arkusz można dowolnie sortować i filtrować; w każdej chwili można go rozszerzać dodając nowe kolumny w następstwie pojawiających się potrzeb. Nie wymaga wielkiej pracy stworzenie mechanizmu drukowania kart katalogowych zawierających zdjęcia monet i wybrane, albo i wszystkie zapisane w arkuszu dane monety. Nie ma też problemu z powiązaniem takiego katalogu z prowadzonym w innym arkuszu dziennikiem transakcji (a tego z listą firm, sklepów, kolekcjonerów). Jeśli komuś nie odpowiada praca z arkuszami kalkulacyjnymi, można ten cały ich zestaw przekształcić w relacyjną bazę danych - ma tę możliwość i MS Office i LibreOffice. Oczywiście można też korzystać z rozwiązań sieciowych, np. z dokumentów Google lub ich odpowiedników. Przejście z Commence na arkusze kalkulacyjne nie będzie skomplikowane, bo w Commence jest funkcja eksportowania baz danych do plików w różnych formatach odczytywalnych przez arkusze kalkulacyjne (np. csv albo dbf)
Godzina wybiła. Przesiadka na bazę danych z pakietu LibreOffice zajęła dwa dni. Nie było potrzeby ręcznego przenoszenia zdjęć, bo w bazie przechowywane są tylko odnośniki do plików na dysku. Całość wymaga jeszcze dopieszczenia detali, ale jest już w pełni funkcjonalna. Mogę bez problemów edytować istniejące zapisy, dodawać nowe. Dowolnie sortować i filtrować dane. 

Commence
OpenNumismat
LibreOffice Base

I jeszcze karta katalogowa do wydruku. 

To rozwiązanie wydaje mi się optymalne. Jest elastyczne, nie mam zupełnie mi niepotrzebnych, nadmiarowych pól i funkcji wbudowanych w OpenNumismat, strukturę bazy mogę modyfikować, mam pełną kontrolę nad wyglądem pokazywanych informacji.

Pozostała mi tylko zabawa z raportami do pobierania statystyk i podsumowań. 


niedziela, 29 marca 2026

Półtoraki 1616

 Kupiłem niedawno. 

Krakowskiego (?) półtoraka z 1616 roku z herbem Sas już wprawdzie miałem, ale w innym wariancie. 
Inna korona na awersie, inna tarcza z herbem podskarbiego. 

Zważyłem, zmierzyłem, zeskanowałem, dodałem do katalogu zbioru. Sprawdzam, co jeszcze mam z tego rocznika i... 

Sas na takiej samej tarczy, jak na nowo zakupionej monecie. Litery tymi samymi puncami nabite, bardzo charakterystyczne P w POL. Ale gdzie te haki? Na siłę zmieściły by się między L, a krzyżem, ale śladu po nich nie ma. 

Ta sama mennica, czy ten sam rytownik po przeprowadzce z jednej mennicy do drugiej?


Printfriendly